4
Konwersja strony wzrosła z 1,2% do 2,1% po poprawie pierwszej sekcji
Miałem już ruch na stronie, ale większość osób po prostu wchodziła, czytała chwilę i znikała.
Po przerobieniu materiału zmieniłem głównie nagłówek, pierwszy ekran i sposób pokazania wartości. Bez nowej strony i bez większego budżetu konwersja wzrosła z 1,2% do 2,1%.
Najlepsze było to, że w końcu rozumiałem, co poprawiam i po co.
3
W 10 dni dostałam 7 konkretnych zapytań zamiast przypadkowych reakcji
Wcześniej miałam wrażenie, że dużo publikuję, ale ludzie nie do końca rozumieją, w czym mogę im pomóc.
Po uporządkowaniu oferty i opisaniu efektu prostszym językiem dostałam 7 konkretnych zapytań w 10 dni. Nie były to przypadkowe wiadomości, tylko rozmowy od osób, które wiedziały, czego chcą.
Dla mnie to była ogromna różnica, bo przestałam tłumaczyć wszystko od zera.
2
Domknąłem 3 rozmowy sprzedażowe, które wcześniej pewnie bym przeciągał
Miałem problem z tym, że podczas rozmów za dużo tłumaczyłem i za mało prowadziłem klienta do decyzji.
Po przerobieniu sekcji o wartości, obiekcjach i kolejności argumentów poprawiłem sposób prezentacji oferty. W kolejnym tygodniu domknąłem 3 rozmowy sprzedażowe, które wcześniej prawdopodobnie rozmyłyby się w czasie.
Nie zrobiłem nic magicznego. Po prostu zacząłem mówić prościej i konkretniej.
4
Z jednej kampanii dostałem 11 odpowiedzi zamiast samego klikania w reklamę
Wcześniej miałem kliknięcia, ale bardzo mało ludzi robiło kolejny krok. Strona była poprawna, tylko komunikat był zbyt ogólny.
Po zmianie hooka, obietnicy i kolejności argumentów puściłem podobną kampanię jeszcze raz. Tym razem dostałem 11 odpowiedzi w kilka dni, a nie tylko puste wejścia na stronę.
To był dla mnie sygnał, że problemem nie zawsze jest ruch. Czasem problemem jest to, co ten ruch widzi.
3
Zamknąłem 2 sprzedaże po uproszczeniu jednej strony oferty
Miałem ofertę, ale tłumaczyłem ją za długo. Klient musiał się domyślać, co dokładnie dostaje i dlaczego ma mu to pomóc.
Po uporządkowaniu komunikatu, nazwania problemu i pokazaniu konkretnego efektu zamknąłem 2 sprzedaże z rozmów, które wcześniej pewnie skończyłyby się na „odezwę się”.
Największa lekcja? Prościej naprawdę sprzedaje lepiej.
2
Wskaźnik odpowiedzi wzrósł z około 4% do 9% po zmianie wiadomości
Wysyłałem wiadomości sprzedażowe, ale większość z nich wyglądała jak kolejna zwykła propozycja współpracy.
Po poprawieniu pierwszego zdania, kontekstu i sposobu pokazania wartości wskaźnik odpowiedzi wzrósł u mnie z około 4% do 9%. Nadal testuję, ale różnica była widoczna od razu.
To dało mi dużo więcej pewności, że idę w dobrą stronę.
5
Poprawiłam konwersję z 2,4% do 3,6% bez budowania strony od nowa
Przepisywałam landing page kilka razy i ciągle miałam wrażenie, że niby wszystko jest na miejscu, ale ludzie nie czują powodu, żeby kupić teraz.
Po zastosowaniu tego podejścia poprawiłam strukturę argumentów, sekcję z obiekcjami i opis efektu. Konwersja wzrosła z 2,4% do 3,6%, bez zmiany produktu i bez większego ruchu.
To był konkretny, mierzalny postęp, a nie kolejne zgadywanie.
4
Lepsze leady i mniej rozmów z osobami „tylko ciekawymi”
Wcześniej skupiałam się głównie na funkcjach, ruchu i mocniejszym pchaniu oferty, ale przyciągałam sporo osób, które nie były gotowe na zakup.
Po zmianie komunikatu zaczęłam mocniej pokazywać problem, rezultat i dla kogo jest oferta. Zapytań nie było nagle dziesięć razy więcej, ale były dużo lepszej jakości.
Mniej tłumaczenia. Więcej konkretnych rozmów.
3
Po 2 tygodniach miałem gotowy plan zmian zamiast kolejnej listy pomysłów
Kiedyś komplikowałem wszystko. Lejki, oferty, komunikaty, pozycjonowanie. Miałem dużo notatek, ale mało decyzji.
Po przejściu przez materiał wiedziałem, co poprawić najpierw: nagłówek, argumenty, obiekcje i CTA. W ciągu 2 tygodni miałem gotowy plan zmian, który naprawdę dało się wdrożyć.